-Puk,puk
-Kto tam?
Nikt nie odpowiada
Cisza...
Spojrzałam przez wizjer i delikatnie uchyliłam drzwi...
To misiek ! z 19 różami!
Jej jaka niespodzianka,a mówił spryciarz,że nic dodatkowego nie będzie szykował.
Gotowa? -Zapytał po chwili
-Tak,myślę,że tak...
-Okej to jedziemy.
Kilka minut później...Siedzieliśmy już w samochodzie z jego tatą i kierowaliśmy się na Pałacyk Tarnowskich. Nigdy bym nie przypuszczała,że jego tatuś złoży mi życzenia i to jeszcze takie długijke, prosto z serca...To było mega miłe.
Minęło trochę minut i byliśmy na miejscu..Stolik? ładny... położony dokładnie tak gdzie chcemy;))i ta czerwona róża - symbolizująca prawdziwą miłość...Potem Pani zapaliła nam świece zapachową i usypała powierzchnie płatkami kwiatów. Zamówiliśmy kilka dań + deser i Jacka Danielsa. Po dwóch godzinach wszystko było zjedzone... Jednak chyba tak najbardziej smakował mi schabowy z serem i pieczarkami. Nie mogłam się ruszyć byłam tak przeżarta, bo kto to widział k***** podawać wszystko na raz... bez żadnych odstępów czasowych...
Godzina 22.00 byliśmy już w TESCO po wino musujące Cin & Cin,ale Mariusz otworzył je dopiero o 22.22 :)) bo dokładnie o tej porze się urodziłam. Pomyślałam życzenie i mam nadzieje,że się spełni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz